Kinga RUSIN o swoim WYPADKU: „MIAŁAM ZMASAKROWANĄ CAŁĄ TWARZ!”. Pasja dziennikarki doprowadziła ją do… (CZYTAJ)

    Niewiele Was wie, ale dziennikarka i prezenterka Kinga Rusin oprócz dziennikarWstwa, zajmuje się także narciarstwem! Brała nawet udział w zawodach w kurorcie Solden w Austrii, gdzie zajęła pierwsze miejsce. Niestety jej ostatni wyjazd skończył się wypadkiem.

W rozmowie z portalem JastrzabPost Kinga Rusin zdradziła informacje o swoim ostatnim wyjeździe na narty, stało się to podczas jednego z treningów:

„Porządny trening to nie jest więcej niż trzy godziny dziennie. Coś się ze mną dziwnego stało, sama jazda na nartach nie sprawia mi przyjemności, nie lubię jeździć w górę, w dół, uważam, że to jest strata czasu. Jeździłam teraz z reprezentacją juniorów Włoch, dosyć upokarzające dla mnie doświadczenie i trzy godziny jazdy z tymi 13-14 letnimi ludźmi dawało mi tak w kość, że miałam serdecznie dosyć. Następnego dnia mówiłam, że nie wracam tam, bo jest to dla mnie upokarzające. Oni nie mają pojęcia kim ja jestem, ja się tam załapałam na te treningi, więc się przywitaliśmy. Musiałam im wytłumaczyć dlaczego tam jestem, co robię i dlaczego się tak katuję. Nawet uległam wypadkowi, ale szczęśliwie nie widać – przejdę rehabilitację i wrócę do treningów „- opowiada.

„Mam uszkodzoną kaletkę na ramieniu w stawie barkowym i mam lekko naderwane dwa ścięgna, ale jest okej. Myślałam, że będzie dużo gorzej, myślałam, że mam złamaną rękę, ale nie widać już, bo miałam całą twarz zmasakrowaną, ale się wygoiła” – opisuje dziennikarka.

Po rozmowie Rusin opublikowała fotkę, na której nie wygląda w sumie aż tak „drastycznie” jak opisywała:

https://www.instagram.com/p/BfYBiGpDF20/?taken-by=kingarusin

źródło: instagram.com